Jak zaczęła się moja przygoda z adresówkami?

Moja historia zaczęła się zupełnie przypadkowo — w 2021 roku, w czasie pandemii, kiedy to szukałam nowych pasji i trafiłam na świat rękodzieła. Zafascynowana techniką wire wrapping, zaczęłam tworzyć biżuterię, a równocześnie odkryłam pomysł na ręcznie wybite adresówki dla psów. Choć początkowo skupiłam się na biżuterii, pomysł na adresówki od razu zapadł mi w pamięć.
Długo dojrzewał — aż w końcu postanowiłam dać mu przestrzeń. Tak narodził się pomysł, który połączył dwie bliskie mi rzeczy, pasję do tworzenia i ogromne przywiązanie do psów.

Miłość do psów towarzyszy mi od zawsze. Odkąd pamiętam, były obecne w moim rodzinnym domu — zawsze blisko, zawsze ważne. Dziś moim codziennym towarzyszem jest Tofik, wierny przyjaciel i pierwszy tester wielu projektów.
To właśnie z potrzeby serca, z chęci tworzenia czegoś pięknego i potrzebnego dla naszych czworonożnych przyjaciół, powstały moje adresówki.

Każdą z nich wykonuję ręcznie — z uważnością, sercem i dbałością o każdy detal. Dla psiaków, które są częścią rodziny. I dla ich opiekunów, którzy chcą zadbać o bezpieczeństwo pupila w wyjątkowy sposób.